KOLEJNA WOJNA

  • Znowu zaczęli wojnę .Aldo usłyszał ode mnie, że musi zachowywać się racjonalnie i uczciwie. Jeśli pójdzie do są­du, to będę z nim walczył. Powtarzał mi, że podoba mu się to, co robię, że widzi i docenia zaprowadzanie porządku. Moim zdaniem, to synowie na- mieszali mu w głowie, chociaż sam w kółko powtarzał, że w jego opinii to głupcy. Pozwał nas, więc go wyrzuciłem — tłumaczył rzeczowo De Sole.Za aprobatą Maurizia zakazał seniorowi rodu wstępu do budynku i wydał specjalne oświadczenie prasowe, w którym informował, że kie­rownictwo Gucciego „postanowiło zakończyć działalność Aida Gucciego w firmie”. Dalej stwierdzał, że Aldo Gucci dostał polecenie „nie podej­mowania żadnych dalszych kroków w imieniu firmy” w związku z zamę­tem w kwestii reprezentacji przedsiębiorstwa. Następnie Gucci America pozwał Aida i Roberta pod zarzutem rzekomego wyprowadzenia ponad miliona dolarów z kasy spółki na cele prywatne.

Sweterek czy bluzka? Wybierz tunikę!

Zastanawiając się nad swoim ubiorem na pewno powinno się przeanalizować określone możliwości. Jeśli tylko pojawiają się konkretne wątpliwości przykładowo odnośnie ubioru na wieczorny spacer jesienią, najlepiej jest zapytać przyjaciółki. Z pewnością pośród sweterka oraz bluzki, wybierze ona tunikę, która przecież pasuje idealnie do większości typów zestawów ubrań. Tunika doskonale komponuje się z legginsami, ze spodniami, nawet ze spódnicami w niektórych sytuacjach. Oczywiście sweterkowa tunika to doskonale połączenie na chłodny, jesienny czas. Zestawiając ją z legginsami, kozaczkami, nie za długą kurteczką ze skóry na pewno można mówić odnośnie doskonałego stylu, bardzo luźnego, który pasuje na niezobowiązujące spotkanie, jak i pełnometrażową randkę z oczekiwaniem na więcej. Tunika z grubszego materiału pasuje na chłodne, dżdżyste dni, natomiast lżejsza jej forma jest idealna na popołudniowe spotkania, gdzie jeszcze jest przecież ciepło. Można ubrać się odpowiednio do pory dnia, ale także do sytuacji.

Tags: , , ,

PO SZCZEBLACH KARIERY

Ładna buzia i wiotka, licząca blisko metr osiemdziesiąt sylwetka zapewniły jej sukces, ale to zajęcie męczyło ją. Chciała czegoś więcej. Skłamała na temat swojego wieku i dostała pracę w oddziale Lane Bryant. Miała pracować nad stworzeniem sieci sklepów Over 5’7″, rozpro­wadzających w całym kraju odzież dla wysokich kobiet. Przeszła szkole­nie w Bostonie i przystąpiła do dzieła. To była wielka przygoda — opowiadała Mello. — Nigdy nie byłam po­za Bostonem, jeśli nie liczyć krótkiego pobytu w Nowym Jorku. Miałam niską pensję i bardzo skromny fundusz reprezentacyjny, ale wiedziałam, że w końcu znalazłam swoją drogę. Natępnie Mello przeniosła się do działu szkolenia w B. Altmanie, gdzie ubiegała się o posadę. W tamtych latach B. Altman był wspaniałym, starym domem towarowym, który zajmował cały kwartał przy Thirty- -fourth Street i Fifth Avenue. 

KUPOWANIE WŁOSKICH KOLEKCJI

  • Bergdorf Goodman starzał się razem ze swoimi klientami wspomi­nała Mello. Przeciętny klient miał około sześćdziesiątki i był bardzo konserwatywny. Wizerunek sklepu był tak przestarzały, że ani francuscy, ani amerykańscy projektanci nie chcieli u nas sprzedawać! Mello, która pracowała wcześniej jako dyrektor artystyczny w B. Altmanie, wiedziała z własnego doświadczenia, że kreatorzy tacy jak Fendi, Missoni, Krizia czy Basile z Włoch zaczynają zyskiwać naśladowców. Młody Gianni Versace przyciągał uwagę swoimi kreacjami dla Callaghana, marki stworzonej przez Zamasport, północnowłoskiego producenta konfekcji. Zaczęliśmy kupować włoskie kolekcje – opowiadała Mello.

KOLEJNY ZWROT W HISTORII FIRMY

Nabycie przez Investcorp 50- procentowego pakietu w Guccim wy­znaczyło kolejny zwrot w historii rodzinnej firmy. Po raz pierwszy odkąd Guccio Gucci założył firmę ktoś z zewnątrz wszedł w posiadanie udzia­łów i od razu tak znacznego ich pakietu. A co najważniejsze, Investcorp nie był pojedynczą osobą, lecz wyrobioną, pozbawioną sentymentów instytu­cją finansową nastawioną na zyski – choć miał się wykazać większą cier­pliwością i zrozumieniem niż wiele innych instytucji w podobnej sytuacji. Ostatnie spotkanie z Aldem miało miejsce w biurach prawniczych w Genewie.  Prawnicy i bankowcy z Investcorpu nie mogli uwierzyć, że w końcu dotarli do celu tej długiej drogi. Byli zdenerwowani wyobraża­niem sobie najgorszego możliwego scenariusza. Co by było, gdyby po przelaniu pieniądzy na rachunki Aida on i jego prawnicy złapali doku­menty udziałowe i uciekli, zostawiając bank z pustymi rękami?

KONIEC CIĄGNĄCEGO SIĘ PROCESU

Zakończyło to proces, który ciągnął się przez ponad półtora roku, był jednym z najdłuższych, najbardziej skom­plikowanych i utrzymanych w największej tajemnicy operacji w historii bankowości inwestycyjnej. Na szczęście aż do samego końca nikt się niczego nie dowiedział – wspominał Swanson. – A przecież przez ponad półtora roku pracowali dla nas prawnicy, bankierzy, specjaliści od znaków handlowych. Normalnie we Włoszech wystarczy kichnąć, a już wszyscy o tym wiedzą! Któregoś dnia zdarzyło się nawet tak, że w jednym pokoju Investcorp zamykał transakcję kupna kolejnego pakietu udziałów od jednego z kuzy­nów, a w drugim ekipa programu „60 Minutes” na tle muzycznego moty­wu z Dynastii przeprowdziła wywiad z Mauriziem, zastanawiając się nad tym, kto też wykupuje Gucciego.

PORA NA OSTATNI RUCH

Teraz Investcorp musiał jeszcze kupić siedemnastoprocentowe udziały Aida w Gucci America, których brakowało mu do osiagnięcia pięćdziesię­cioprocentowego pakietu w Guccim. Paul Dimitruk skontaktował się z Morantem. Pora na ostatni ruch, na Aida. W styczniu 1989 roku Morante poleciał concordem do Nowego Jorku, gdzie spotkał się z Aldem w jego mieszkaniu w pobliżu sklepu Gucciego na Fifth Avenue. Aldo nie miał wstępu do głównych biur Gucciego, więc uma­wiał się na służbowe spotkania u siebie w domu. Morante zjawił się późnym popołudniem. Gospodarz osobiście otworzył drzwi i zaprosił go z gracją do elegancko umeblowanego salonu. Z biegiem lat ściany pokryła mozaika fo­tografii przedstawiających uśmiechniętego prezesa wielkiej firmy wymie­niającego uściski z prezydentami i sławnymi osobistościami. Obok nich wi­siały tabliczki pamiątkowe, certyfikaty i symboliczne klucze do miasta poświadczające amerykańskie dokonania Aida. Inne memorabilia były ele­gancko ustawione na stolikach i ławach. Aldo zaproponował gościowi kawę i wyszedł, żeby ją własnoręcznie przygotować, a Morante oglądał w tym czasie pamiątki obrazujące historię tego człowieka.

PRZYGOTOWANIE DO NATARCIA NA POZOSTAŁYCH GUCCICH

Tymczasem Morante szykował się do natarcia na pozostałych kuzy­nów Maurizia. W tamtym czasie bracia Paola, Roberto i Giorgio, kontro­lowali po 23,3 procent w Guccio Gucci SA, bo w 1985 roku Aldo przeka­zał im swoje udziały. Byli też w posiadaniu każdy po 11,1 procent w Gucci America oraz, podobnie jak Paolo, różnej wielkości udziałów mniejszościowych w każdej z zagranicznych spółek. Aldo zachował 16,7 procent udziałów w Gucci America oraz udziały w spółkach zagranicz­nych. Morante spotkał się z Robertem Guccim w ozdobionych freskami biurach srogiego florenckiego prawnika Guccich, Graziana Bianchiego – mrocznej, wytwornej, machiavellicznej postaci o ponadprzeciętnej inteli­gencji i bezpardonowym sposobie załatwiania spraw.

DO WŚCIEKŁOŚCI

Paolo, doprowadzony do wściekłości próbami ograniczenia jego swo­body używania własnego nazwiska, chwycił arkusze umowy, rzucił je w powietrze i wyszedł. Na bankierów i prawników posypała się lawina kartek. Morante skontaktował się z Mauriziem, który spokojnie oczekiwał podpisania umowy. Gdy dowiedział się od Andrei, że pojawił się problem, jego przyjaciel­ski entuzjazm zmienił się w dziką furię; zacisnął wargi w cienką kreskę, a wesołe, błękitne oczy zrobiły się lodowato zimne. Powiedz temu całemu Paulowi Dimitrukowi, że jeśli nie zawrze transakcji, będę go włóczył po sądach do końca życia – wysyczał Mauri­zio, a Morante aż się cofnął ze zdziwienia.