//////

NASTĘPNY KROK

Następnym krokiem było przedstawienie Maurizia Nemirowi Kirdarowi, który, nim sprawy pójdą dalej, miał podjąć ostateczną decyzję. Kirdar miał zwyczaj nawiązywania kontaktów biznesowych podczas kolacji – al­bo w jednej z wygodnych jadalni Investcorpu, albo w jakiejś wyśmienitej restauracji. Wolał poznawać potencjalnych partnerów w swobodnej, towa­rzyskiej atmosferze niż podczas sztywnego spotkania służbowego. Zapro­sił Maurizia do Harry’’s Bar – wytwornego prywatnego klubu słynącego ze smakowitej, włoskiej kuchni oraz doskonałej obsługi. W otoczeniu powściągliwego luksusu sali restauracyjnej Harry’s Barzjego drewnianymi podłogami, okrągłymi stolikami, wygodnymi, obitymi perkalem krzesłami i łagodnym oświetleniem – mężczyźni szacowali się na­wzajem. Kirdar miał przed sobą natchnionego młodego, trzydziestodzie- więcioletniego człowieka, zdecydowanego zrealizować swoje marzenie, ja­kim była reforma rodzinnej firmy. Natomiast Maurizio widział w Kirdarze wytwornego, dodającego otuchy pięćdziesięciolatka, który był gotów zary­zykować i zająć się jego planem. Z miejsca poczuli wzajemną sympatię.

POTRZEBNY TRZECI GRACZ

Morante pojął, o co chodzi – ma znaleźć trzeciego gracza, który odku­pi udziały krewnych Maurizia i razem z nim zajmie się reformą Gucciego. Morante zrozumiał również, że Maurizio — mimo pozorów zamożno­ści – ma kłopoty finansowe. Zapytał go, z czego byłby gotów zrezygno­wać, by zwiększyć swoją płynność finansową i poprawić pozycję negocja­cyjną z potencjalnymi, nowymi partnerami. To, czego się dowiedział, zaskoczyło go: Maurizio, wraz z Domeni- kiem De Solem oraz małą grupą inwestorów po cichu przejął kontrolę nad szacownym, amerykańskim luksusowym domem towarowym B. Altman & Company założonym pod koniec lat sześćdziesiątych XIX wieku; w końcówce lat osiemdziesiątych XX wieku posiadał on siedem sklepów.

KUPNO LUB SPRZEDAŻ

Między stolikami dyskretnie krążyli kelnerzy. Wysokie pomieszcze­nie wypełniał szept rozmów, brzęk szkła i porcelany. Maurizio od razu przeszedł do rzeczy. Morante przypadł mu do gustu i uznał, ze może mu zaufać. Tego dnia jednak nie okazywał zwykłej pogody ducha, był nerwo­wy i spięty. Moi krewni torpedują wszystko, co chcę zrobić – powiedział poważ­nie, nachylając się w stronę Morantego. – Florencja to bagno, które wsysa każdą moją inicjatywę. Zaczęli kampanię przeciwko mnie. Muszę albo ich wykupić albo sprzedać swoje udziały. Tak nie może dalej być. Morante zrozumiał, że gdzieś w tej historii kryje się zadanie dla niego — kupno lub sprzedaż. Cucchiani posłał bankowcowi wymowne spojrze­nie z gatunku „Widzisz? A nie mówiłem?”

W BIURACH GIOVANNIEGO

W końcu odnalazł Maurizia w biurach Giovanniego Panzariniego, jed­nego z najbardziej znanych mediolańskich specjalistów z zakresu prawa cywilnego. Luigi szukał swego szefa po mieście ponad godzinę. Gucci właśnie gawędził z Panzarinim w towarzystwie swojego doradcy Giana Vittoria Pilonego. Podnieśli głowy znad zabytkowego stołu konferencyj­nego. Głos Luigiego brzmiał alarmująco, a na twarzy ciemnowłosego, wą­satego kierowcy malowała się troska. Na widok wzburzenia tego zwykle spokojnego i opanowanego człowieka Maurizio od razu się domyślił, że musiało zajść coś poważnego. Gdy Luigi przyszedł po lunchu na Via Monte Napoleone, portier za­trzymał go od razu w drzwiach i odciągnął na bok. Signor Luigi! – wyszeptał zdenerwowany. – Lassu c e la finanza! Vogliono il Dottor Maurizio! – powiedział i opisał umundurowanych funkcjonariuszy policji skarbowej, którzy zjawili się kilka minut wcześniej.

CHĘĆ ZEMSTY NA MAURIZIU

Sytuacja Aida sprawiła, że Paolo jeszcze usilniej dążył do zemsty na Mauriziu, który – jego zdaniem – po prostu go oszukał. Na swoim biurku w Rzymie rozłożył dokumenty dotyczące wszystkich spółek Gucciego w „rajach podatkowych”, w tym fotokopie wyciągów bankowych i szcze­gółowy opis kupna „Creole” za fundusze przekierowane do Anglo-American Manufacturing Research z siedzibą w Panamie. Paolo wysłał kopie akt do każdego, kto mu tylko przyszedł do głowy: do Prokuratury Gene­ralnej Republiki Włoskiej; do policji skarbowej; do biura inspektora po­datkowego; do ministerstwa sprawiedliwości i ministerstwa finansów oraz do czterech czołowych w tamtym okresie partii politycznych. Na wszelki wypadek wysłał też cały materiał do Consob, agencji nadzorującej włoską giełdę, odpowiednika amerykańskiej SEC, Komisji Papierów Wartościo­wych i Giełd. W październiku florencki prokurator Ubaldo Nannucci wy­słuchał zeznań Paola, który zdał mu sprawę ze wszystkiego, co wiedział.

CZAS NA PORZĄDKI

Tymczasem Aldo pojął w końcu powagę swoich prawnych i skarbo­wych kłopotów w Stanach Zjednoczonych i doszedł do wniosku, że przy­szedł czas na porządki. W grudniu 1985 roku wezwał Giorgia i Roberta na spotkanie w Rzymie. Od razu przeszedł do rzeczy. Powiedział im, że chce scedować na nich swoje udziały w firmie. Z dwóch powodów: po pierw­sze, ponieważ obawia się, że zbliżające się śledztwo Izby Skarbowej może zaowocować dużymi grzywnami, które obciążą jego aktywa; chce zmniej­szyć swój portfel, ale utrzymać majątek w rodzinie. Po drugie ma już osiemdziesiąt lat i chce uchronić synów przed wygórowanymi podatkami spadkowymi – zwłaszcza po tym, co przydarzyło się Mauriziowi. Po co oddawać pieniądze fiskusowi? argumentował.

KOLEJNA WOJNA

  • Znowu zaczęli wojnę .Aldo usłyszał ode mnie, że musi zachowywać się racjonalnie i uczciwie. Jeśli pójdzie do są­du, to będę z nim walczył. Powtarzał mi, że podoba mu się to, co robię, że widzi i docenia zaprowadzanie porządku. Moim zdaniem, to synowie na- mieszali mu w głowie, chociaż sam w kółko powtarzał, że w jego opinii to głupcy. Pozwał nas, więc go wyrzuciłem — tłumaczył rzeczowo De Sole.Za aprobatą Maurizia zakazał seniorowi rodu wstępu do budynku i wydał specjalne oświadczenie prasowe, w którym informował, że kie­rownictwo Gucciego „postanowiło zakończyć działalność Aida Gucciego w firmie”. Dalej stwierdzał, że Aldo Gucci dostał polecenie „nie podej­mowania żadnych dalszych kroków w imieniu firmy” w związku z zamę­tem w kwestii reprezentacji przedsiębiorstwa. Następnie Gucci America pozwał Aida i Roberta pod zarzutem rzekomego wyprowadzenia ponad miliona dolarów z kasy spółki na cele prywatne.

error: Content is protected !!